Podglądują i motywują:)

20 maja 2012

Kuchenne rewolucje:)

Korzystając z pięknej lub mniej pięknej pogody... codziennie raniutko siup na balkonik i lakierowałam, aż w końcu uzyskałam mega-połysk... Piszę tylko o lakierowaniu - bo bazę i wzory nałożyłam 3 albo 4 miesiące temu... i tak kuchenne cudeńka czekały na mój zapał... a teraz mogę już się nimi pochwalić:
Kolorystyka dość kontrowersyjna - słodki róż z czernią, cappucino i orzechowym brązem... wzory też mocne...
Więc gdy mąż podejrzał na początku moje prace - chwycił się za głowę:)))) Powiedziałam żeby mi zaufał i...
pasuje idealnie do naszej kuchni - której kawałek możecie podejrzeć:)
Miłego wieczorka i do usłyszonka:)))

28 kwietnia 2012

The sun is coming:)

Witam ponownie ciepło i wiosennie... wreszcie upragniona pogoda, godziny na słonku... i perspektywa lata. Przez czas nieobecności na blogu wróciłam do pracy zawodowej, poświęciłam swój wolny czas rodzince i takie tam:) Teraz mam blond włosy i cieszę sie na wesele Asiuni i Patryczka w czerwcu. Dostałam mega prezent od szwagierki - może potem się pochwalę - trochę decoupagowałam, ale cacka stoją niepolakierowane - jakoś brak mi weny by dokończyć dzieła... Ogólnie moja aktywność artystyczna bardzo spadła... ale z pewnością tymczasowo:)))) Oto ozdoba wiosenna mojego projektu:
Artkuły do wykonania tego czegoś (bo nie wiem jak to nazwać:) kupiłam w Ardisji. Nom a takto sezon żużelkowy w pelni - tym razem przede wszystkim przed telewizorem:))) A tak wyglądamy:
Pozdrowionka i do zobaczonka:)

20 lutego 2012

Z pamiętnika młodej matki...

Już 8 miesięcy po wielkim dniu i tak zalało mnie na refleksję:
Po pierwsze tęsknię za biustem z okresu ciąży i połogu - szkoda, że nie byłam w sile i nastroju, by je wtedy docenić:)
Po drugie, i tu sprzeczność, tęsknię za sobą sprzed porodu - w sensie psychicznym, bo podejmowanie decyzji za siebie i inną malusią istotkę nie jest już takie oczywiste
Po trzecie, tęsknię za oczywistością - możliwością zaplanowania dnia lub chociaż czynności... pewnego rodzaju wolnością i możliwością wyrażania indywidualności, która była codziennością, a teraz jest przywilejem:P
Po czwarte, i tak niczego bym nie zmieniła:))))
No i jeszcze po piąte - NADAL JESTEM!!! i dlatego nie dla AKTA:)))

24 grudnia 2011

The magic of Christmas Holidays:)

Puk, puk i już jest pierwszy śnieg w pierwszy dzień zimy, gorączka strojenia i pakowania prezentów, moc mandarynek w supermarketach, świąteczne piosenki w radiu i rodzina się zjeżdza:) bo to już są święta... zaraz Nowy Rok... oby zdrowszy, spokojniejszy, lepszy...
Dla mnie to pierwsze święta w trójkę.
Pierwsze od dawien dawna kiedy będę się mega cieszyć z prezentów -  bynajmniej nie dla mnie:)
Bo tylko zabawki dziecięce pod choinką mają ten urok i czar, święta w gronie dorosłych wyglądały zawsze ciut inaczej...
Prezenty obmyślane - nie mogę się doczekać min bliskich przy odpakowywaniu, porządki w toku, i po raz pirwszy już podjęte 2 mocne postanowienia noworoczne!!!
A DLA WAS KOCHANI MOJI ŻYCZONKA NAJSZECZERSZE:
*******
Do zobaczenia za rok;))))

The spirit of Christmas:)

Pochwalę się jeszcze swoimi choineczkami...
Czemu dwie!?! - bo z pierwszej zamówionej na allegro nie byliśmy zadowoleni
 (chcieliśmy metr60 ale nie wiedzieliśmy że czubek ma ponad 50:):P
I tak w końcu miałam pretekst aby wyżyć się artystycznie:)

Łańcuch zrobiłam ze ślubnego tiulu, dodałam sprejowane na srebro szyszki, zawiązałam zielone kokardki, zawiesiłam decou-serduszka z masy solnej, niebieskie lampki... no i parę kupnych ozdób w kolorze jasnej zieloni:)
Nocą tiul cudnie odbija światełka
A to choinka z kupnych ozdóbek -
 moja ulubiona świąteczna kolorystyka złota i soczystej czerwieni:)
Do przezroczystej szklanej kuli włożyłam złoto-czerwone skrawki tiulu,
 aby bombka pasowała do kolorystyki choinki:
Choinki zawsze mają ten niezwykły klimat wieczorem:)
I jeszcze parę moich wariacji dekoracyjnych - może będą dla was inspiracją:
Dzwoneczek po cukierkach Raffaello:
A to kupna ozdoba z Rossmanna - ale pomysłowa i dość prosta do samodzielnego wykonania:)
a przy tym elegancka:

22 grudnia 2011

Birth is a little human miracle:)

Przyjście na świat malutkiej, bezbronnej istotki łączy się z niesamowitym oczekiwaniem momentu narodzin i mega-emocjami takimi jak: radość, wzruszenie, duma, niedowierzanie, obawy o zdrowie dzieciątka, troska o jego przyszłość i niepewność swoich umiejętności rodzicielskich... Poznajemy mini człowieczka, kochamy, rozpieszczamy i chcemy dla niego jak najlepiej. Stąd wsparcie dla świeżo upieczonych rodziców jest bardzo ważne...
Ta karteczka przebywa długą drogę by powiedzieć WITAJ MALEŃKI DAWIDKU:))))
TO CI DOPIERO PREZENT ŚWIĄTECZNY DLA RODZICÓW:)
i nie mam na myśli kartki oczywiście:P
A wszystkim rodzicom przesyłam big ścisk,
uściskajcie też swoje pociechy,
 bo oto się zbliża - po wielkopolsku Gwiazdor i sezon rozpieszczenia:)
 

21 grudnia 2011

Life is our longest travel...

Karteczka dla miłośniczki podróży...
ach, ach człowieka zawsze ciągnie tam gdzie nie może:)
i jeszcze mały decou bez lakieru niestety bo akrylowy śnieżki mi się skończył i moje ślepości przegapiły go w Praktikerze:P
A oto śliczna fotka z ostatniej wyprawy owej miłośniczki:) Aniu dziękuję:*
(Warsaw)
Wokół robi się już tak cudnie świątecznie:)))

11 listopada 2011

Three little cards:)

Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć... na początku wmawiałam sobie, że można stworzyć cudne kartki bez profesjonalnych papierów i pomocy wykorzystując rzeczy z recyclingu i zwykłe materiały biurowe... nom można, ale człowiek się zajedzie, a i tak efekt będzie gorszy od tego...
Na szczęście dzięki paru wygranym Candy i wsparciu przyjaciół zgromadziłam troche cudeniek, dzięki którym możecie podziwiać te oto karteczki:
...i kolejna, wzór i technika ta sama:
Zrobiłam je wszystkie w nieco ponad godzinkę, z przyjemnością i bez wysiłku
i moja ulubiona:
Ciekawa jestem Waszych opinii na ten temat:)

********
Zapraszam też do odwiedzin wirtualnych w moim mieście:
http://www.wycieczka.leszno.pl/
Pozdrawiam cieplusio:*

23 października 2011

Am I enough girly?:)

Kartunia na 2 urodzinki Zuzinki...
Mały kompromis między moim stylem, a gustem dwulatki:)
Tradycyjnie: diabeł tkwi w szczegółach...
a do tego różowo, słotko i dziecięco-dziewczęco
Niech nam Zuzia żyje 100 lat i o jeden dzień dłużej:))))***

*******
Pomimo prób nadal mam problemy z zostawianiem u Was komentarzy... raz mogę, a innym razem wyskakuje informacja, że nie jestem upoważniona do komentowania:((( bubu


20 października 2011

Coffee, newspaper and me:)

Od wielu miesięcy jedyną kawą, którą piję, jest zbożowa...
i choć nie jest taka zła... to tęskno mi
 do dużej, pienistej Latte lub
aromatycznego espresso z syropem smakowym... mmmmm.
 Nom i potrzeba matką wynalazków:)))):
Zawieszka kuchenna z masy solnej...
a motywy oczywiście z serwetek papierowych:)
Przesyłam zapach świeżo zaparzonej kawki w te chłodne dni:)

16 października 2011

Hear the words of wisdom: Let it be...

Dziś karteczka imieninowo-urodzinowa:
pokochałam te obrazki 3D, dużo wycinania i klejenia, ale efekt niesamowity:)
Do karteczki wykorzystałam:
obrazek 3D firmy Rotterdam, ćwieki oraz tasiemkę firmy Heyda 
Skromny tył karteczki:)

********
Pozdrawiam serdecznie, a zainteresowanych zapraszam do lekturki:
http://www.sport.pl/zuzel/1,64951,10437881,Jedyna_taka_liga_w_Polsce__Zuzlowy_DNA.html

Mimo, iż mieszkam w Lesznie od 4 roku życia, poszłam na żużel pierwszy raz w wieku 17 lat... i tylko dlatego, że był tam chłopak, który mi się podobał:) Teraz ten chłopak jest moim mężem i wraz ze wspólnymi przyjaciółmi zaraził mnie miłością do tego sportu. Nasz synek już był na treningu, podpisywał się na plakacie dla Leigh Adamsa, nosi śpioszki Byczków i ogląda motorki w telewizji - uwielbia dźwięk ich silników - od razu patrzy i chętniej zasypia:) Tatuś nie może się doczekać kiedy będzie kupował skarbowi miniaturki żużlowców (w końcu będzie pretekst:) Mały jest skazany na bycie kibicem...

30 września 2011

Time goes by...

Czas leci jak doniczka z okna:)
Piękny ten wrzesień mieliśmy... więc parę fotek z moich wojaży:)
możecie wrzucić sobie na tapetę - ja tak zrobiłam:)
Lubię zdjęcia drogi - mają w sobie czar:)
Typowy widok nad leszczyńskim niebem:)
cel naszej godzinnej wyprawy - ławeczka na polanie:)
grzybów niestety nie było
a najgorsze, że wycieli moją ulubioną czeremchę i się nie najadłam
CZEREMCHA to zapomniany owoc, smakuje coś między wiśnią i jagodą, z uwagi na gorzkawy posmak idealny do win, bezpieczny.. tylko nie można pomylić z trującym dla ludzi przysmakiem sarenek:)
CZEREMCHA rośnie na drzewach, trujące owoce na krzewach!
I JEST ZDROWA I PYSZNA (a poza tym prawie nikt jej nie zbiera:P)

********
Z czym kojarzy mi się JESIEŃ?
z grzybami, mrówkami, wekami i suszonkami:
oto jedna z nich - pomysł i wykonanie własne:
czosnek dumnie wisi w kuchni
wykorzystałam resztki z bukietu... o tego:
na 9 latek razem... tak dużo i mało zarazem:))
ale i tak się pochwalę...

****
Nom i meczyk finałowy przy pełnych trybunach (ok 22 tys ludzi)

Fajna atmosfera i oprawa:)
Zobaczymy co będzie dalej...