Podglądują i motywują:)

14 lipca 2011

Radość i strach - czyli kobiece przypadki...

   Najpierw długie oczekiwanie, w łóżku, na lekach... z wszystkimi charakterystycznymi przypadłościami i nadzieją, aż w końcu upragniony 38 tydzień - donoszone:) Można wyjść na długi spacer, mniej na siebie uważać.
   Niecierpliwość zżera bo to już po terminie, więc herbatki malinowe (zielskie takie:), rowerek stacjonarny, chodzenie po schodach, masaże ciepłą wodą i wszystkie inne "wynalazki" z internetu, a i tak wszystko już przesądzone.
  O 2 w nocy pierwsze skurcze - strach, że znowu to nie to. Ale coraz silniejsze, bardziej regularne i częste - radość, bo torba do szpitala już gotowa:)
  A na sali powolny postęp z powodu dysorcji szyjkowej - piłka, przysiady, chodzenie, wspomagacze farmakologiczne... godzinka na partych co 3 minuty bez możliwości parcia bo tylko 8 cm. Mimo to spokój bo tętno wporządku i wolno do przodu... aż wreszcie ok 15 finał blisko i główka w szyjce nagle stop - odwrotne ułożenie - kręgosłup nie przejdzie.
  Pare zgód podpisanych i operacje rozpoczynamy... odzyskałam świadomość po 18 z tętnem 175 na 160 - kolejne leki i kroplówki i na oddział. Rodzina wystraszona, mały na Bebilonie, mama dochodzi do siebie i po 4 dobach do domu.
  Połóg - temat tabu - przemilczany przez literature i internet... ale radość z nowego towarzysza, aż do czasu krwotoku... pogotowie, 5 dniowa rozłąka z maleństwem na oddziale, problem z diagnozą, wkońcu zabieg i... resztki łożyska oraz przerwana szyjka zaleczone.
  Jakieś wnioski? Szczęście w nieszczęściu, ktoś nad nami czuwał, ludzie popełniają błędy, lecz największym z nich jest rutyna i niewiedza.
  Pozdrawiam Was szczęśliwa i prawie zdrowa kobietki drogie:)

19 komentarzy:

Sentimental Living pisze...

Gratuluję! Mimo ciężkich przejść, udało się:) Życzę Ci zdrowia, siły i dużo szczęścia z obecności Małego Towarzysza na tym świecie:) Pozdrawiam serdecznie!

Ewa pisze...

Skóra mi cierpła, gdy czytałam...
Ale dobrze że już po, że jest dobrze.
Połóg - masz rację, przemilczany i zaskakuje wieloma rzeczami.
Tak czy siak - droga MAMO, gratuluję. A życzę siły, wiary w swoją intuicję, radości, wsparcia w trudniejszych momentach, których (nie ma się co czarować) raczej nie da się uniknąć i odwagi!

Hania pisze...

Gratuluje z calego serca:) Cale szczescie,ze te straszne chwile strachu,zwatpienia i bolu macie juz za soba. Zycze samych radosnych chwil z malenstwem ,wracaj szybko do sil i ciesz sie kazda chwila bo przeciez dzieci tak szybko rosna ....

witaaminkaa pisze...

Gratuluję.
Mimo tych złych chwil teraz w pamięci zapisywać będą się cudowne chwile z maleństwem.

Zdrówka dla was obojga. Dla ciebie dużo snu i cierpliwośći

Danka M. pisze...

Moje gratulacje!
Maleństwo niechaj rośnie zdrowo!
Samych radosnych chwil Wam życzę ... !

Joasiunia:) pisze...

Ojejku... Ale przeszłaś! Bogu dzięki,że tak to się wszystko skończyło!!!!!!!

A prze3de wszystkim gratulacje!!! Bądźcie zdrowi:*:*:*

toska82 pisze...

Gratuluję i życzę dużo zdrówka mamie i maleństwu :)

AniaDebska pisze...

GRATULUJĘ!!! Aż strach pomyśleć ile to lekarze potrafia złego zrobić. A gdzie był specjalista od USG, ehhh dobrze, że juz wszystko dobrze i można powiedzieć z górki. Teraz matczyne serce będzie zawsze Ci podpowiadać, co zrobić aby było dobrze. Gowa do góry :)

jola_zola pisze...

Edytko, gratuluje szczęśliwie donoszonej ciąży i zdrowego maleństwa :):):)
Wiele preszłaś, mam nadzieję, że szybciutko Twój organizm się zregeneruje...
Dzidziuś Ci wszystko wynagrodzi:):):)

Modrak pisze...

Ja też przesyłam gratulację!
I cmoka w nosek dla maleństwa!

Na temat rutyny i niewiedzy, oraz zwykłego lenistwa naszych lekarzy nie będę się wypowiadać bo się nie chcę denerwować, a też mam swoje doświadczenia.

Teraz niech kwitnie Wasze szczęście!

Edzia pisze...

Dziękuję Wam kochane:) Maleństwo już mi wszystek wynagradza:)
Co do USG (robione 2 razy) oczywiście nie było nic widać... baaaa na ginekologicznym za pierwszym razem nie zauważyli dziury o średnicy ponad 2 cm w szyjce:P przez co spedziłam cały weekend "na przechowaniu" w szpitalu bez maleństwa, możliwości karmienia piersią i bez świadomości zagrożenia! Następnie w poniedziałek (bo niby nic mi nie jest) stałam już z wypisem przy sali odpraw (z japą w szyjce i łożyskiem w macicy) gdy na szczęście krwotok się powtórzył... dopiero wtedy zdecydowano, że mnie otworzą i zobaczą co się dzieje! Co by było gdybym wyszła wtedy ze szpitala - wole nie myśleć! KTOŚ NAD NAMI CZUWA*

Kasia pisze...

Cudownie!Gratuluje i zycze duzo duzo wszelakiej pieknosci i radosci .Niechaj malenstwo rosnie w zdrowiu i milosci!Z serdecznosciami

JAGODZIANKA pisze...

Matko! Czytam Twoją historię Edziu i jestem przerażona. Sama urodziłam miesiąc temu i mimo że poród był ciężki z uwagi na gabaryty synka, to jednak odbył się bez komplikacji.
Cieszę się, że wszystko skończyło się dobrze i życzę wam obojgu dużo zdrówka i pięknych wspólnych chwil...

Pozdrawiam, Jagodzianka.

magdor pisze...

Moje Gratulacje. Dobrze, że wszystko jest już w porządku. Życzę dużo zdrówka Tobie i Maluszkowi.
Pozdrawiam

Balbina pisze...

mimo złych przeżyć gratuluję, zdrówka i pomyślności zyczę

Malwina pisze...

Wszystkiego dobrego, Edziu, a przede wszystkim zdrówka dla Ciebie i Maluszka :) :) :)

Domma79 pisze...

Gratuluje choc tak trudny i pewnie bolesny porod to cale szczescie ,ze wszystko dobrze sie skonczylo:)
duzo zdrowka i radosci z dzieciatka zycze:)

Dorota pisze...

Edytko czytalam posta kilka razy, kilka razy z nadzieja ze wrócilas... Mam nadzieje ze wszystko u Ciebie i malenstwa w porzadku, sciskam i pozdrawiam cieplusio

Oaza pisze...

Z całego serca gratuluję ;-)) Cieszę się niezmiernie.. ;-))