Podglądują i motywują:)

15 sierpnia 2017

Moja mała retrospekcja

Dziś trochę wspomnień wielkanocnych.... czyli kurki z kwadratów:
 według wskazówek TU. Moc koszyczków dla zajączka klejonych przez syna.
Oj przyniósł nam w tym roku coś niespodziewanego:)
Chyba się postaraliśmy:)
Pozdrawiam.

2 kwietnia 2017

Crazy frogs;)

Wyczekiwany sezon na pranie na balkonie
rześko i radośnie otwarty.
W czasach plastiku - lubię brać do ręki
ciepłą naturalną drewnianą materię.
Polecam decoupage na żabkach:
taki tylko na zewnątrz dla prostoty:
niby nic - a cieszy:)
Lakier dodatkowo chroni drewno i usztywnia żabkę.
Przy okazji lekko przerobiłam koszyczek z pepco:



Ciepłego wiatru i wywietrzonej głowy...
pozdrawiam.


10 lutego 2017

Waiting for spring in our hearts and minds

Lubię lato - bo jestem ciepłolubna,
syn woli wiosnę - bo rozpoczyna się sezon żużlowy...
Każdy ma swoje powody, a przecież pogodę nosi się w sobie
- choć przyznaję, że łatwiej jest gdy warunki zewnętrzne człowiekowi sprzyjają:)
...i tak z niesprzyjających warunków zewnętrznych (niekoniecznie pogodowych)
może obudzić się twórcza siła:

Podkładka na filiżankę, zawieszka na okno, ozdoba - jak kto woli. Decoupage na drewnianym kwiatku z serwetki papierowej plus półmat lakier i jakoś od razu w myślach jaśniej.

Wee the thinkers

Macie takie miejsce/a w którym lubicie być sami ze sobą, ze swoimi myślami, w ciszy? Od małego czasami słyszałam "nie myśl tyle, bo myśliwym zostaniesz" i zawsze miałam kilka takich "swoich" miejsc.
Nawet teraz zostaję w jednym przyłapywana na tak zwanej zawieszce - za nic w świecie nie oddałabym mojego kącika w kuchni - niezbyt wygodne krzesło, ale widok na gałęzie brzozy na wietrze, zapach kawy i to nasze ziemski niebo wystarczy:)
Mam też dwa niezwykłe miejsca jedno nieopodal, drugie hen daleko, w które trzeba pojechać, by usiąść, rozejrzeć się po pięknej przyrodzie i zaszyć w sobie - w dziwnym uczuciu harmonii i spokoju, które tak często gubimy w pędzie dnia codziennego, w stresach z głupot i niegłupot.
Te miejsca to wspomnienia myśli, zdarzeń i ludzi, których już nie ma; uczuć, do których chce się wracać lub też czasem nie, ale to wszystko moje, dobrze znane i dziwnie bezpieczne.
Naparstek tego uczucia daje mi szycie - niestety tylko ręczne, bo z maszyną do szycia jeszcze się nie pokochałyśmy;), ale to dopiero początki, więc może, może...

Do tildowego szaleństwa (7 tildowych zajączków) potrzeba: 3,5 metra podwójnej surówki bawełnianej w jasnych odcieniach, białej nitki, igły, maszyny do szycia, ok kg waty silikonowej, trochę muliny na twarz (tradycyjnie czarnej) i kroje dostępne TU.
No to do pracy:

Po odrysowaniu krojów, szyjemy, obracamy na prawą stronę, wypychamy i zszywamy ręcznie z sobą części ciała (tułowio-głowę z uszami, nogami i łapkami).


Golaski należy ubrać w ciepłe bawełniane sukienki ogrodniczki i kapelusze - według krojów dostępnych TU. A oto moje słodziaki:









Na motyw króliczej rodziny obrałam sobie polskość:
więc dużo bieli i czerwieni, motyw kwiatowy - folkowy
plus tradycyjne dla królików tildowych szarości...
i charakterystyczna dla mnie nutka słodyczy i dziecinności.
Dziękuję za motywację do pracy wiadomo komu:),
inspirację i dobre rady TU 
i nieświadomym swoich twórczych sił bloggerkom,
które wymieniłam w linkach wyżej.

put it in a box

Chłopczycą byłam od małego - buntowałam się przeciw sukienką (szczególnie jednej "kapitańskiej" - w granatowo białe paski z czerwoną kokardą a fe) i marzyłam o samochodzikach (choć tylko raz dostałam Kena w różowym cadillacu o zgrozo). 
Nadal gdy widzę śrubki, kable, hale magazynowe to zawsze marzę o swoim warsztacie (surowym i industrialnym) - najlepiej stolarskim, bo na sam zapach świeżo ciętego drewna rwę się do pracy.
Jeśli choć trochę to czujecie to praca nad skrzynkami z Ikei da Wam satysfakcję.
O tyle są one wdzięcznym materiałem do decoupage'u, że dzięki płaszczyznom przed złożeniem - łatwiej nałożyć farbę i olej i szybko schnie, a i zabawa przy wkręcaniu dziecinnie prostym fajowa.
Oto czego potrzebujemy:
Materiały trudne - bo kleje i oleje z budowlanki, choć tanie, to gęste w konsystencji i trzeba uważać, żeby jak najcieńsze warstwy nakładać. Pędzle najlepiej płaskie i miękkie. Użyłam farby ściennej białej co z remontu mi została:)))
No to do pracy:
0. Przed papraniną warto zabezpieczyć stół - foliowe obrusy na przyjęcia dziecięce jak znalazł:)
1. Wyrównaj powierzchnie papierem ściernym drobnoziarnistym i pomaluj (ze wszystkich stron) - im mniej nawodnisz farbę tym kolor będzie bardziej wyrazisty i szybciej wyschnie.
2. Gdy farba wyschnie sprawdź gdzie jest góra, a gdzie dół boków skrzynki żeby nie nanieść wzorów do góry nogami,
wytnij wybrane wzory z papierowych serwetek,
zdejmij dwie spodnie warstwy serwetek,
przetnij wzór w miejscu odchodzenia od siebie belek,
posmaruj powierzchnię drewna klejem wikolowym (cienko i równomiernie)
i delikatnie nałóż wzór na klej (wyrównaj zgięcia, podklej odchodzące krawędzie).
jeśli klej nie chwyci całej serwetki po olejowaniu utworzą się mało estetyczne pęcherze powietrza.
Tu  każdy ma swoją szkołę i swój sposób - ja zapodaje moim zdaniem ten najłatwiejszy:)
3. Gdy klej już wyschnie czas olejować - wszystkie powierzchnie (równomiernie i cienko, minimum 2 razy). Pamiętaj, że każda warstwa musi dobrze wyschnąć przed nałożeniem kolejnej bo nie chcemy smug. Przy cienkim nakładaniu i zaprezentowanym oleju półmat do wnętrz drewnianych czas oczekiwania to ok 15 minut. Ja zaszalałam i dopieściłam drewno 3 warstwami - choć profesjonalna szkoła mówi o ok 10:) ale przy gęstszej strukturze materiałów z budowlanki - mniej znaczy lepiej:) szybciej czyli tak jak zapracowane mamy lubią:)
4. I najlepsze skręcanie według instrukcji - śrubki w komplecie - tylko śrubokręta potrzebujemy:)
A efekt końcowy słodki, lukrowy:) w modzie są takie z przecierkami, tym razem zrobiłam gładkie, lekko połyskujące:



Czas pracy jeden dzień - oczywiście z przerwami na obowiązki domowe i rodzicielskie.
Fajna zabawa - spróbujcie, naprawdę każdy tak może - polecam:)






18 grudnia 2016

What else is there?

Zacznę od życzeń: zdrowia, pomyślności,
optymizmu, z pierdułek radości,
spokoju gdy szaleństwo oraz czasu dla siebie,
nadziei na lepsze i niech się życie dzieje...


Gdyby nie moje roztrzepanie, to więcej miałabym fotek na stanie...
A tak, po łebkach relacja z ostatnich miesięcy twórczych zrywów:




Tu szczególne podziękowania dla Kingi (Lawendowa Manufaktura)
i dziewczyn za babskie twórcze wieczorki, za odnowioną siłę tworzenia
i niesamowitą atmosferę warsztatów.
Nieśmiało biorę się za szycie - sporo nauki przede mną,
a zdecydowanie za prace z woskiem - cudna sprawa - polecam.
A tak, święta za pasem - więc karciory i upominkory popełniamy:
Powyżej styropianowe bombki,
obklejone przez dziecko taśmami świątecznymi
- na drucikach w doniczce...
rozdane oczywiści i kartki dziecięce:
"Bo opiekunowie to takie prawdziwe anioły:)"

Jeszcze raz smacznych, dziecięcych świąt,
tej nieograniczonej fantazji i radości
z robienia rzeczy znanych i nowych
Do siego roku!

17 kwietnia 2016

sew me;)

Pół godziny, pomysł i nożyczki 
- tyle wystarczy żeby z męskich elek
 stworzyć żeńskie eski:)
 na youtube mnóstwo tutariali - polecam:)